środa, 17 lipca 2013

fajansowo

Tak jak już pisałam w poprzednim poście moje fajansowe fascynacje zaczęły się od wazonu po babci, który znalazłam w piwnicy no i oczywiście od faktu, że w myślach urządzam już moją nową piękną kuchnię. Kuchnia będzie w kolorach bardzo stonowanych i neutralnych - beże, szarości i może ciut bieli. Tak, podoba mi się styl skandynawski i chciałabym mieć taką wiejską, przestronną, jasną, wygodną kuchnię urządzoną po mojemu. Ale mieszkam w bloku i kuchnia ma wymiary 195x230, więc mogę sobie póki co stworzyć tylko namiastkę tego, co mi się podoba. A więc jasne kolory i proste formy, które będą stanowiły tło dla różnych pomysłów, które chodzą mi po głowie.

Pomysł pierwszy to elemnty pomarańczowe, jako że ten najcieplejszy z ciepłych kolorów jest moim ulubionym. Więc jest już dzbanuszek do parzenia herbaty, pojemnik na przyprawy, cukiernica, serwetka, kieliszek, a już niedługo dojdą kosmate poszewki na podusie na siedziska z Home &You.

Więcej pomysłów oprócz pomarańczowego nie miałam dopóki nie przypomniałam sobie o babcinym wazonie w piwnicy. Nagle w moim mózgu wybuchły fajansowe fajerwerki i byłoby doszło do spięć na łączach gdybym nie dała upustu fantazji znajdując z pomocą wujaszka Google galerię Stary Świat :)



A tam cuda takie, że długo do nocy siedziałam, oglądałam, wybierałam, zmieniałam zdanie i tak w kółko. Nie mogłam się zdecydować na kolory! Bo wazon jest niebesko zielony, i bałam się, że blada kuchnia z dodatkami w zimnej kolorystyce może się wydać ponura. W końcu więc zrezygnowałam z zielono-niebeskich motywów i zdecydowałam się na kolorowe, którymi już wcześniej się chwaliłam. I od razu kupiłam 8 przedmiotów.

Dzięki temu zakupowi poznałam Falbankę :) Tu przesyłam Falbance do Falbowa serdeczne pozdrowienia i macham radośnie! :) Falbanka to prawdziwa koneserka Włocławskiego fajansu. Po obejrzeniu jej kolekcji, jak ją przedstawia na swoim blogu (link w dziale ODWIEDZAM Z PRZYJEMNOSCIA) nie pozostaje nic tylko podziwiac i chylić czoło. Mam nadzieję, że Falbanka nie będzie miała nic przeciw temu, że poniżej skopiowałam jej dwa zdjęcia, po to, żeby przedstawić cząstkę jej zbiorów :)



Falbanka oprócz tego, że ma kompletnego fajansowego hopla to jest pełną ciepła, otwartą na ludzi osobą, która żyje i spełnia swe marzenia z rozmachem i z odwagą. Cieszę, się, że do mnie napisała. Może kiedyś się spotkamy?

A ja już planuję wycieczkę do Włocławka i zaczynam odkładać pieniążki na zakupy. Mam nadziej, że uda mi się pojechać w przyszłym roku. Urządzę sobie wypad na weekend :) A póki co nie mogłam niestety się oprzeć i znów poszalałam na Allegro i obrabowałam nieco Stary Świat hihi. A oto moje łupy:

Trzy śliczne deseczki:

Salaterka:

 Półmisek:

I przeuroczy komplet do kompotu, w którym już tego lata będzie kompot do kompletu :)

W związku z tym, że już jestem finansowo-fajansowym bankrutem dałam sobie szlaban na Allegro do końca września. I słowa dotrzymam!

Będąc przy temacie fajansu nie mogę nie wspomnieć o Weranda Country i artykule jaki tam znalazłam. Pewna Pani tak oto prześlicznie udekorowała swój dom fajansem Włocławskim w kolorze niebieskim: 





 Dzięki temu, że moża pomarzyć życie staje się znośniejsze...

poniedziałek, 15 lipca 2013

taka kuchnia

Na sam koniec dnia, tuż przed wyłączeniem laptopa zaglądam do ulubionych blogów, a w jednym z nich -bach - ta oto kuchnia! Tak bardzo podobna do tej, którą będę mieć już niedługo!! :)

Podłoga imitująca szary granit, popielate ściany, kremowe meble z ramkami! Cudna, piękna!! Już się nie mogę doczekać!

ładne rzeczy

Mam kilka ładnych przedmiotów, może niezbyt wartościowych, ale cieszących moje oko za każdym razem, gdy na nie patrzę. Są dla mnie cenne ze względów sentymentalnych - większość odziedziczyłam po babci.

Szczególnie uwielbiam serwis do herbaty z Ćmielowa w kolorze perłowym. Jest moim oczkiem w głowie :)



W podobnym stylu mam też serwis do herbaty z Włocławka, tyle, że ma kolor zimno-niebieski. Poniżej na zdjęciu tylko mlecznik, bo reszta jest spakowana bezpiecznie w piwnicy:



Z rzeczy porcelanowych mam też dwa kubeczki z Włocławka, które szczególnie lubię - z Kujawiakiem i z Oberkiem. Ciekawa jestem czy jest ich więcej... Fajnie byłoby zebrać całą kolekcję!



Po babci mam też trochę kryształów, które przeżyły kryształowe wygnanie gdy moda na nie minęła i po latach znów wróciły "na salony". Poniżej tylko ich niewielka część, w towarzystwie innych moich ulubieńców - filiżanki z Ćmielowa, którą dostałam w tym roku na urodziny :* oraz kieliszka upolowanego na Allegro. Jak widać lubię pomarańczowy kolor... :)



Co do pomarańczowego, to babcia chyba też go lubiła, na co wskazuje ta lampa, a właściwie świecznik :)



No i w kóńcu coś pięknego, co niedawno wpuściło mnie w totalne fajansowe maliny, wręcz można powiedzieć, że wpadłam jak śliwka w kompot! Fajansowy, ręcznie malowany wazon z Włocławka! Cudeńko moje :)


To od niego się zaczęło. To przez niego zasiadłam na necie i wygooglowałam fajans, znalazłam Stary Świat... Co ciekawe zdecydowałam się na wzory kolorowe - niebieski z zielonym, brązem i żółtym. Rezygnuję z błękitu i różowego i choć piękne są przedmioty jednokolorowe (brąz, niebieski) to muszę być konsekwentna i pozwalam sobie szaleć tylko w ramach tych oto kolorów i wzorów:



niedziela, 14 lipca 2013

domek... w wersji "kreatywnej"

Czyli kupiony stary dom do remontu, który kreatywnie trzeba do swych potrzeb i marzeń przystosować :) :) :)

Mówiłam mojej mamie, że marzy mi się takie przedsięwzięcie. Bo kończą mi się w życiu cele. Wyremontuję tą kuchnię i co dalej?? Nie dla mnie życie z dnia na dzień bez dążenia do CZEGOŚ. Młody rośnie i za parę lat wyfrunie mi z gniazda. I co ja mam tak mieszkać w tym bloku do końca życia? Nieeeee! Ale wiem, że porywanie się na taki projekt to dla kobiety sprawa ryzykowna i trudna, żeby nie powiedzieć, że niemożliwa do wykonania.

Ale marzę sobie. Tyle mi wolno.

Domek nie za duży, najlepiej z lat 80-tych. I jakieś 20 ar ziemi. Nie więcej, bo talentu do prac ziemnych nie mam, ale mogłabym mieć drzewka i krzewy owocowe i troche kwiatów odpornych na moje zdolności ogrodnicze.

Aaaaaaah... mogłabym wtedy jechac do schroniska i zabrac ze soba psa, ktorego nie chce nikt, takiego, co to już nadzieję stracił, najbrzydszego, żeby i jego marzenia się spelniły.

sobota, 13 lipca 2013

domek ... w wersji "od podstaw"

Już raz w życiu budowałam dom. Drewniany, co prawda nie z pełnego bala, tylko bodajże z ćwierćbala, ale budowałam. Miał 160 m2 (nie licząc pomieszczeń użytkowych) i stoi w przepięknym miejscu, pod samym lasem, prawie w górach. Projektowałam go sama pod rodzinę, która wtedy istniała. Dziś już tam nie mieszkam, co więcej, tamten etap życia uważam za zamknięty i nie wracam do niego właściwie. Ale marząc o domku nie sposób nie przywoływać tamtych doświadczeń choćby po to, żeby uniknąć błędów wtedy popełnionych. A błędów było sporo, choć tamten dom robi wrażenie, co trzeba stwierdzić obiektywnie.

Dziś zbudowałabym dom dużo mniejszy i zdecydowanie parterowy. Uważam, że poddasze użytkowe jest przydatne gdy ma się dużo dzieci. Dla małych rodzin, takich jak moja, w zupełności starcza jeden poziom. Co więcej - pamiętam jak mnie męczyły schody, to wieczne kursowanie góra - dół - góra - dół... ufff... męczę się na samą myśl o tym. A miałam wtedy tylko 26 lat!

W chwilach relaksu, w chwilach przeznaczonych tylko dla mnie wetruję gazety, katalogi, blogi i sklepy internetowe. Po prostu mnie to cieszy i już! W katalogach z gotowymi projektami domków znalazłam kilka projektów, które pasują do moich oczekiwań. Spełniają następujące kryteria:

1. Parterowy :)
2. Prosty, dwuspadzisty dach, żeby oszczędzić na kosztach,
3. Około stumetrowy, bo doświadczenie wskazuje, że większy nie jest mi potrzebny,
4. Z możliwościami przerobienia tak, aby był idealny!

Oto pierwszy z nich: Szpak, 91,5 m2
Przerobiłabym w nim dwie rzeczy. Po pierwsze taras na tyłach domu pociągnęłabym na całej długości domu. Po drugie w sypialni głównej (w rogu) wstawiłabym podwójne okno balkonowe. Lubię w słoneczne dni wynosić pościel na pole, lubię w domu dużo światła naturalnego i dużo powietrza :)




Projekt drugi: Niezapominajka, 95 m2
Do zmiany trzy rzeczy: podobnie jak powyżej taras do pociągnięcia po całości tylnej ściany, plus okno balkonowe w sypialni, dodatkowo - brak drzwi z garażu do pomieszczenia gospodarczego. Mniej sprzątania!




Projekt trzeci: Słoneczko, 108 m2
Do zmiany, jak wyżej: taras na całej długości tylnej ściany, okno balkonowe w sypialni. I chyba tyle!





No dobra, blog pojemny to i czwarty projekt się zmieści :) Przedstawiam Ikara, 109 m2
Do zmiany: przedłużenie salonu do równa z tylnią ścianą domu, okno balkonowe w sypialni, a jakże :)




W takim domku Maksio byłby bardzo szczęśliwym kotkiem :*



poniedziałek, 1 lipca 2013

zakupowe szaleństwo czas zacząć

W duchu tego bloga postanowilam w koncu zebrac przydatne linki do sklepow i przedmioty, ktore mnie zachwycily. Tak for future reference ;)

Fajna patera, chlebak i naczynia ceramiczne:
http://emako.pl/ 




Cudowne rzeczy: miseczki, kubeczki, tacki, słoiczki:


Baaaaaardzo romantyczne w stylu kubeczki, miseczki, gałki do mebli, tacki:
http://galeriaartdecor.home.pl/?http-galeriaartdecor.pl-kuchnia-i-jadalnia-25,25&bViewAll=true





Szkło francuskie La Rochere, kubeczki w kogutki, motylki, kwiatuszki, puszki, pojemniki...
http://www.edecoriada.pl/pl/c/kuchnia-i-jadalnia/21




Porcelana Karolina, gdzie mogę znaleźć elementy dodatkowe do mojego serwisu obiadowego, na przykład:
http://www.helios-szklo.pl/karolina-kubek-05-l--castel-fbc-23011-produkt-1493.html



I w końcu cudna strona ze starą ceramiką fajansową z Włocławka. Może by tak zakupić kilka / kilkanaście przedmiotów na jedną z kuchennych odsłon?
http://www.staryswiat.pl/pokaz_kategorie.php?id_kat=pozostale&NrOfProducts=-1
Od pomysłu do czynów u mnie nie ma daleko. Poniżej zakupione dziś śliczności :)
Ach ileż miałam rozterek co do kolorystyki! No bo kuchnia będzie w tonacji bardzo neutralnej: szary, beż i biel. Trzeba ją więc rozweselić elementami wystroju, co jest cudowne, bo granic fantazji nie ma. Są tylko granice przestrzenne i finansowe. Na szczęście fajans włocławski jest cenowo wciąż bardzo osiągalny :)
Zastanawiałam się więc czy iść w rude brązy (które powinny ładnie korespondować z pomarańczowymi ścianami w przedpokoju), czy może w niebieski (nie mam go w ogóle w domu i może to błąd?), a może w coś bardziej pstrokatego (w końcu podobają mi się bardzo kolorowe wzrory folkowe). Przypomniałam sobie również, że w piwnicy stoi piękny fajansowy wazon z Włocławka w kolorystyce niebiesko zielonej. I już już zaczęłam wybierać przedmioty w tych samych kolorach. Doszłam jednak do wniosku, że będzie zbyt ponuro w szaro-beżowej kuchni z dodatkami w zimnych kolorach. I poszłam za swoim pstrokatym instynktem i wybrałam elementy brązowo-niebieskie z dodatkami żółtego i zielonego :)

W dzbanuszku zamieszkają drewniane łyżki, w puszce herbata.

W tych puszeczkach będę trzymać wegetę i sól.

Te piękne "deseczki" powieszę na ścianie.

Miseczka będzie cukierniczką, a w tej niewielkiej doniczce będę trzymać różne drobiazgi, żeby było pod ręką.


Znalazłam też pomarańczowy czajnik :)
http://www.agito.pl/galicja-czajnik-emaliowany-color-2-2l-pomaranczowy-1559-4127-675141.html



I tak na wszelki wypadek link do fajnego sklepu z pomysłowymi, ale zazwyczaj drogimi kuchennymi akcesoriami: chlebaki, durszlaki, magnesy na lodówkę, garnki, puszki, pojemniki, a nawet ekskluzywne kosze na śmieci: http://www.galerialimonka.pl/akcesoria-kuchenne,50