Ponieważ mam słabość do kamyczków, muszelek, koszyczków i innych takich drobiazgów to jest ich mnóstwo właśnie w łazience... :)
a tu koty łaziebne aka inspekcja sanitarna ;)
Następnego dnia nastawiłam się na kuchnię, ale następnego dnia "nie było". Tak się czymś strułam, że noc spędziłam w mojej pięknej łazience a dzień w łóżku.. A szkoda, bo miałam mnóstwo energii i chęci do noworocznych porządków.


Fajnie wyglądają waciki włożone do kryształu:)
OdpowiedzUsuńJeke, cieszę się, że mój pomysł Ci się podoba :)
OdpowiedzUsuń